Turbo -jajo: podręczny wykrywacz prawdziwych emocji

.News .Joy .TV Czwartek 16 marca 2017, 09:16
Autor: Rafał Romanowski

Pocą mi się palce, tętno skacze, w skroniach pulsują skrajne myśli. Wyda się? Nie wyda? O co mnie zapytają? Jak zareaguję na widok pięknej aktorki? Mam w rękach turbo-jajo, zmyślny gadżet wyprodukowany przez – nomen omen – krakowską firmę TurboEgg.

To tak naprawdę detektor emocji – z szeroko rozumianej sfery Internetu Rzeczy – coraz bardziej popularnych urządzeń ubarwiających lub poprawiających jakość naszego (mojego) życia codziennego. Ten ma… wykrywać kłamstwa. Kosztuje.

Turbo jajka

Jaja sobie robią – to moja pierwsza myśl. W sumie prawdziwa, bowiem takich turbo-jajek krakowska firma wyprodukowała już kilka tysięcy. Jest ich kilka rodzajów: jedne mierzą temperaturę, inne wykrywają burze, jeszcze inne potrafią zamienić się w zdanie sterowany wyłącznik prądu w mieszkaniu. Elektroniczne jajka zaprogramowane tak, aby życie stało się prostsze (a może bardziej skomplikowane?). Bo jak nazwać moment, w którym łapie cię na kłamstewku sztuczne jajo, no jak?

TurboEggs nie wszystkie są w kształcie jajka. Przeważają modele w kolorze jajecznej skorupki, ale raczej przypominające obłą kostkę. Mój Detektor Emocji jest właśnie taki: prostej budowy, o nieskomplikowanym na pierwszy rzut oka działaniu, z dwiema prostokątnymi blaszkami po bokach.

Jak to działa?

– Masz za nie chwycić i poczekać aż się skalibruje – instruuje mnie Magdalena Dąbrowska, project manager w TurboEgg, odpowiedzialna za sprawy projektowe, administracyjne i logistyczne. Po wgraniu darmowej aplikacji na mój smartfon turbo-jajko mierzy poziom moich emocji na podstawie potliwości palców i ciepła wydzielanego przez moją skórę.

- Ono widzi wszelkie zmiany. Jeśli jesteś zmieszany, czymś nakręcony, zainteresowany, podniecony, wszystko pokaże na elektronicznej podziałce tej aplikacji – wylicza moja instruktorka. I od razu okazuje się, że z grubsza ma rację, bo jajo przesyła do smartfonu obraz moich faktycznych emocji. Kiedy o czymś mocniej pomyślę, nasunie mi się na myśl, zacznę coś obmyślać – wykres idzie w górę. Kiedy się uspokajam i wyganiam myśli – opada w dół. Ale…

Podręczny wykrywacz kłamstw? Niezupełnie

…ale właśnie. Czy to faktycznie wykrywacz kłamstw? – Niekoniecznie. Może być narzędziem wspomagającym badania tego typu, ale nie wciskamy ludziom, że zastąpi profesjonalną aparaturę – wyznaje Konrad Waktor, odpowiedzialny w firmie za rozwój strategii biznesowo-handlowych i sieci sprzedaży. Jego zdaniem jednak to bardzo czułe urządzenie to świetny sensor do badania faktycznego stanu naszej psychiki, choć prawdziwej odpowiedzi np. zazdrosnej dziewczyny (sypiasz z kimś? Odpowiedz natychmiast!) dać nie będzie w stanie.

Co ciekawe, Detektory Emocji by TurboEgg maja tez inne zastosowania. Bardzo pomocne okazują się w pracy z dziećmi autystycznymi, z którymi umożliwiają kontakt i zrozumienie kierujących nimi emocji. W niedalekiej przyszłości przejdą profesjonalne testy aby móc z powodzeniem stosować je w medycynie.

Turbo-jajka zrobiły ostatnio trochę zamieszania m.in. na festiwalu Internetu Rzeczy na krakowskim Zabłociu. Oprócz tego firma rozwija sprzedaż detaliczną przez swój sklep internetowy. Nam w redakcji testy jajek wyszły różnie i choć aplikacja wariowała w różnych momentach (nagłe przestraszenie, focie ulubionych aktorów na tapecie, czy pytania o zamordowanego pingwina), generalnie gadżet nam się podoba.

Aha, kosztuje tyle ile kosztuje. Powiedzmy, że trochę drożej niż zwykłe jajo w sklepie (ok. 300 zł). Na prezent – idealne!