Graty z PRL-u zamieniają w ekskluzywne cuda

.News .Style .TV Wtorek 08 sierpnia 2017, 17:42
Autor: Karolina Gawlik

W sieciówkach kupiłam dużo fajnych rzeczy do mieszkania, ale i tak najbardziej kocham dwie szafy i taboret, które doskonale pamiętają ponury PRL. Nie mogę więc za często zaglądać do tego sklepu, bo takich skarbów jest tam od groma. Łukasz i Jagoda, którzy go prowadzą, przemierzają w ich poszukiwaniu setki mieszkań i pchlich targów.

fot: Maria Husarska

Gdy znajomi odwiedzają ich po kilku miesiącach, mogą odnieść wrażenie, że weszli nie do tego mieszkania, co trzeba. Łukasz i Jagoda ciągle zmieniają dekorację, bo w vintage skarbach największą frajdę sprawia ich tropienie i zdobywanie. Lampa postoi więc w pokoju kilka tygodni i może już ustąpić miejsca innej. Szpeje tak narastały, że w końcu postanowili podzielić się swoją pasją z innymi. Tak na osiedlu Centrum E, w budynku Muzeum PRL, powstał sklep o tej nazwie.

fot: Maria Husarska

Granica między kolekcjonerstwem, a zbieractwem jest cienka i trzeba umieć ją zauważyć. Jeśli puszczamy te rzeczy w obrót, możemy ich więcej kupować, a to największa frajda. Stąd pomysł na Szpeje.

Łukasz Barucha, pomysłodawca marki

fot: Maria Husarska

Postawili na Hutę, w której mieszkają i chcą współtworzyć. Perełki z okresu PRL-u świetnie wpisują się w ten klimat. Znajdziecie tu proste, funkcjonalne, użyteczne (a przede wszystkim odnowione) meble, ale też gadżety, które po prostu mają sprawić frajdę, jak miś Colargol czy piesek z ruchomą głową. Dużym zainteresowaniem cieszą się plakaty, w których – jak wiadomo – polscy artyści byli mistrzami. Przemyślany design i sentymentalny powrót do dzieciństwa powodują, że klientów nie brakuje, a Szpeje się rozrosły. Od niedawna działa drugi sklep przy ul. Józefa. Tam ostatnio można było trafić np. na torbę na kręgle czy telefon sygnowany marką Pepsi.

fot: Maria Husarska

Jeśli znaleźliście u siebie skarby, które waszym zdaniem mają szansę na drugie życie, możecie podesłać zdjęcia Szpejom (tylko nie meblościanki). Oprócz sprzedaży rzeczy, które kupują od mieszkańców Krakowa, Jagoda i Łukasz sami je tropią w „różnych dziwnych miejscach”. Często wstają w środku nocy, żeby być o dobrej godzinie na pchlim targu. Oprócz mebli, najbardziej są zakochani w polskiej ceramice. Cieszy ich też elektronika z lat 70. – gramofony, radia. Nie sprzedają tylko tych rzeczy, które ktoś im podarował.

fot: Maria Husarska

Łukasz zaznacza, słusznie zresztą, że ich sklep to nie antykwariat. Szpeje to konkurencja dla sieciówek meblarskich – ludzie mają tu przychodzić, żeby wyposażyć swoje wnętrza. Ten asortyment nie musi mieć więc rodowodu - czasem kupują i wystawiają tu coś, bo jest po prostu czaderskie. Jak choćby makieta masarni.

fot: Maria Husarska

Muzeum PRL-u okazało się najlepszym miejscem na rozkręcenie tego biznesu.

fot: Maria Husarska